Jaki toty?

Blog Bartosza Goździeniaka

Droga donikąd

Ikonka dystrybutora od dłuższego czasu świeciła na pomarańczowo. Nerwowo wypatrywali stacji benzynowej, sprawdzali w telefonach na mapach gdzie jest najbliższa. Na domiar złego baterie miały już mało energii, ładowarka samochodowa została w domu. W duchu liczyli na to, że za kolejnym zakrętem, kolejną małą miejscowością, wioską pojawi się upragniona tablica informująca o rodzajach paliwa i jego cenach.

Patrz! Jest! Zatrzymujemy się?

Nie, to jest jakiś prywaciarz. Nie wiem, czy paliwo u niego dobre i czy nie dolewa wody albo czegoś innego.

A ta? Jedziemy już na oparach!

Nie, tej nie lubię. Za chwilę będzie moja ulubiona, zobaczysz.

Na szczęście udało zatrzymać się pod drzewem, na mało uczęszczanej drodze. Siedzieli w cieniu i obmyślali, co dalej. Telefony padły, nie było opcji znalezienia pomocy przez Internet lub zadzwonienia do znajomych z prośbą o pomoc. Czy iść przed siebie w nadziei, że cudownie w niedalekiej odległości znajdzie się stacja? Czy iść za siebie do ostatniej widzianej? Ile to było? Na oko 5 kilometrów, więc za 2 godziny można być z powrotem. Może lepiej poczekać, aż ktoś, ktokolwiek będzie przejeżdżał i się zatrzyma?

I co teraz?

Powinienem był zatankować na pierwszej stacji, przynajmniej tyle paliwa, żeby starczyło na dojazd do celu. Przepraszam.

To jest już za nami. Co teraz? Gdzie jesteśmy?

Nigdzie. Jak wielu uczących się języka i poszukujących tej jednej, idealnej, trafiającej do nich metody.

Co proszę?

Chodzą od szkoły do szkoły, od nauczyciela do nauczyciela, wciąż nie robiąc tej jednej, najważniejszej rzeczy – nie uczą się. Nie ma cudów, trzeba przysiąść i się nauczyć. Jest to proces, w czasie którego odkryjesz doskonałą dla siebie metodę. W końcu wpadniesz na ten pomysł, jak trafić do samego siebie z wiedzą.

A jeśli tego nie zrobisz?

Skończysz jak my teraz. Zmarnowaliśmy mnóstwo energii i czasu, a ostatecznie donikąd nie dojechaliśmy. Na swój sposób jesteśmy w punkcie wyjścia, a nawet gorzej, bo dalej już nie pojedziemy.

Bez pomocy, nie.

Otóż to, teraz potrzebujemy kogoś, kto nam pomoże. Tak samo w nauce języka. Gdy ostatecznie dojdzie do ciebie, że ciągłe poszukiwania dają odwrotny skutek od oczekiwanego, znajdujesz nauczyciela i zaczynasz się uczyć, po prostu.

Nie zawsze tak jest.

Owszem, ponieważ wielu ludzi wciąż łudzi się poszukiwaniem. Nie akceptują prostej sprawy, że trzeba usiąść i się nauczyć. Nawet najlepsza metoda, najlepszy nauczyciel nie zrobią tego za ciebie. Są jak te znaki informujące o stacjach benzynowych. Mówią „Idź tutaj.", „Tędy droga.", a ja zignorowałem te wskazówki i teraz klops.

A dojechać trzeba.

A dojechać trzeba. Czekaj, ktoś jedzie. Wyjdę i pomacham, może się zatrzyma, pomoże.

Odpoczynek
Co to jest "toty"?
 

Comments

No comments made yet. Be the first to submit a comment
Guest
wtorek, 28 czerwiec 2022