Jaki toty?

Blog Bartosza Goździeniaka

Od siebie samego

Nauczyciel w swojej pracy musi posiadać umiejętność wymagania. Gdy zadam pracę domową, powinienem przynajmniej o nią zapytać. W mojej ocenie jest to indywidualna sprawa każdego ucznia, jak wiele czasu i wysiłku chce bądź może spędzić na nauce języka poza lekcją. Dlatego też, nie jest dla mnie tragedią, że ktoś pracy domowej nie robi. Niemniej jednak, jeśli zadeklarował się, że to uczyni, chcę to sprawdzić, choćby tylko przez zapytanie właśnie.

Następnie powinienem wymagać, że uczeń zna, pamięta słówka i / lub zagadnienia gramatyczne z poprzednich lekcji. Oczywiście, chętnie pomogę, przypomnę, ale oczekuję, że tłumaczyć już nie muszę. Nie zawsze tak jest, często wyjaśniam te same kwestie po wielokroć. Lubię to robić, będę więc gadał tak długo, aż kursant zapamięta, ale - wymagać też będę.

O wymaganiach nauczycieli wobec uczniów można pisać wiele, ale dziś chcę skoncentrować się na moich wymaganiach wobec mnie samego. Ponieważ nauczam osoby, które język angielski opanowały w stopniu niższym ode mnie, istnieje niebezpieczeństwo, że zejdę do ich poziomu i tam pozostanę. Zaobserwowałem to podczas praktyk studenckich wśród nauczycieli nauczania początkowego. Zdałem sobie wtedy sprawę, że takie rzeczy się dzieją i są całkiem naturalne. W jaki więc sposób sam ćwiczę swój angielski, żeby utrzymać się na moim poziomie, a nawet wejść o stopień wyżej?

Pomógł mi tutaj przypadek. Jako perkusista amator chcę dużo ćwiczyć. Ćwiczenia są żmudne, należy powtarzać tę samą czynność wiele, wiele razy. Co za nudy! Postanowiłem umilić sobie ten czas oglądając programy typu reality TV ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Australii, przede wszystkim The Biggest Loser. Jest to program o grubasach, które dużo ćwiczą, mniej jedzą i mają schudnąć. Widok uczestników wykonujących katorżnicze treningi motywował mnie do moich ćwiczeń, a słuchając ich życiowych historii poznawałem język zwykłych ludzi. Są oni z różnych rejonów, ich akcenty, dialekty różnią się diametralnie i przyznam szczerze, że niektórych nie byłem w stanie zrozumieć.

Lektura tych audycji telewizyjnych pomaga mi obserwować zmiany w języku, uczyć się nowych słówek, zwrotów, obserwować użycie gramatyki. Ponadto ćwiczę mój słuch, jego wrażliwość na melodię i różnorodność brzmień tego samego języka w różnych rejonach kuli ziemskiej. Wszystkim zainteresowanym polecam tę zabawę. Pełno teraz reality TV na wszelkich platformach telewizji cyfrowej, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Uwaga – oglądamy co najwyżej z włączonymi napisami!

Po lekturze
Zapasy
 

Comments

No comments made yet. Be the first to submit a comment
Guest
wtorek, 28 czerwiec 2022