By Bartosz Goździeniak on środa, 04 marzec 2026
Category: BG

Co posiejesz, to zbierzesz

Rozmowy z moimi kursantami są dla mnie niezwykłą okazją do poznawania świata z perspektywy innych par oczu. Co człowiek, to historia. Mimo podobnych wyzwań, zainteresowań, smutków i radości, każdy z nas przeżywa je inaczej, po swojemu. Mimo różnic, zauważam wiele elementów wspólnych. Takich, które pozwalają mi stwierdzić, że wszyscy jesteśmy tacy sami.

Obracam się w środowisku ludzi generalnie zadowolonych ze swojego życia zawodowego. Nie doskwiera nam bieda, ani strach o pracę. Jesteśmy w tym wspaniałym położeniu, w którym wiemy, że pracując, będziemy mieli na życie. Nierzadko bardzo wygodne. Ale…

Odnoszę wrażenie, że często znajdujemy się w przestrzeni między życiem, które mamy, a życiem, które chcemy. Mało kto wykonuje zawód, który jest odpowiedzią na pytanie „Kim będziesz, gdy dorośniesz?" Im człowiek starszy, jednak, tym częściej zastanawia się, a gdyby? Rozmawiałem o tym z jednym kursantem i w odpowiedzi na tę zagwozdkę pomogła nam królowa nauk – matematyka. Wnioski naszych rozważań do dziś chodzą mi po głowie.

Posilę się przykładem pracownika biurowego, który zawsze marzył o karierze muzyka. W biurze spędza 40 godzin tygodniowo, a z instrumentem w ręku? Nawet jeśli jest mocno zmotywowany i potrafi przeznaczyć godzinę dziennie, wciąż będzie to tylko 7. To aż niemalże sześć razy mniej, niż na to, czego robić tak naprawdę nie chce! Czegóż więc może się ten Pan spodziewać? Czego oczekiwać? Skoro siejesz mało, mało zbierasz.

A gdyby tak zamiast zastanawiać się, co by, gdyby, skupić się na przesunięciu tego bilansu, odwróceniu go? 40 godzin z muzyką? I na niej zarabiać? I tak naprawdę nie pracować, a spełniać marzenia?

Co posiejesz, to zbierzesz

Leave Comments